4 powody, dla których porzuciłam Sosziale i założyłam Bloga

No dobra, oficjalnie się poznaliśmy, kawę wypiliśmy, ale pewnie w głowie siedzi Wam pytanie: dlaczego w ogóle "To Tylko Ja"? Przecież już mam swoje miejsce na Facebook'u, w sieci jest milion blogów, a ja mogłam po prostu gadać do ściany albo do regałów w sklepie... Oczywiście, że mogłam... na pewno nie przestanę gadać do siebie na zakupach 😂😂😂, ale  nie chcę się przestać dzielić fajnymi (moim zdaniem) rzeczami, które dają mi radość... i w ten sposób znalazłam się tutaj 😀 Ten Blog nie wziął się znikąd – to była głęboko przemyślna decyzja, a zarazem mały bunt przeciwko zakazowi. To była taka chwila, kiedy powiedziałam STOP, wysiadam z tego cukierkowego pojazdu, bo nie wiezie mnie w dobrym kierunku... I oto, Moi Drodzy, przechodzimy gładko do sedna:

Powód 1: O jednego Trolla za dużo

Co jak co, ale takich Trolli, jak w mediach społecznościowych, to nie ma nigdzie. Na początku wzrostu popularności mojej strony byłam wręcz zafascynowana tymi głupotami, które na swój temat czytałam. Chciałam się dowiedzieć, kim jest taki statystyczny hejter. Starałam się pytać u źródła, ale jedyną odpowiedź jaką czytałam to ta, że "Skoro się decydujesz na publikowanie siebie w sieci, to ja mogę pisać o tym co chcę". Po pierwszych miesiącach przestałam drążyć. Przyzwyczaiłam się, że algorytm od czasu do czasu wrzuca moją stronę komuś sfrustrowanemu. Niestety miesiąc temu rykoszetem oberwało się Szymonowi. Jakiś jeden delikwent dotarł do moich tańców chulańców i zaczął naśmiewać się z Szymona w szkole. Tego już nie mogłam zignorować. Obiecałam mu, że nie zrobię dymów, ale nie chciałam też rezygnować z publikowania. Postanowiłam, że nie zlikwiduję strony tylko zmienię sposób przekazu. Coś tam próbowałam wrzucać, ale wypaliłam się i nie potrafiłam się zmusić do kreatywnej pracy. I tak, w momencie zwątpienia przypomniało mi się, że jeszcze istnieją blogi. Znowu poczułam przypływ weny.


Powód 2: Algorytm zagłuszył Mój Wewnętrzny Głos

Nieodgadnione są ścieżki wytyczane przez algorytm mediów społecznościowych. Coraz częściej odnosiłam wrażenie, że moje własne przemyślenia i ciekawe wydarzenia, w których uczestniczyłam są ignorowane albo spychane na bok. Ludzie w socjalach szukają szybkiej rozrywki. Rolki z tańcami świetnie się sprawdzały, posty pisane już znacznie gorzej. Czułam presję, a jak jest presja jest też sprzeciw. Pisząc bloga nie doświadczam dyskomfortu. Nawet zaglądając w statystyki nie czuję zdenerwowania związanego z zasięgami.

Tutaj czuję się swobodniej. Czasem wrzucę tutaj jakieś głupoty, czasem coś głębokiego, ale to w końcu mój głos. Stwierdziłam, że albo go wykorzystam tutaj, albo oszaleję. To Tylko Ja jest moim prywatnym notesem, który ma opcję "publikuj".


Powód 3: Przesyt Ekranowy, Czyli Po Co Mi Ten Cyfrowy Detox

Sytuacja z Szymonem zmusiła mnie do głębszych przemyśleń i poczułam przesyt. Zaczęłam obserwować, ile czasu spędzam w Internecie. Wystarczyło kilka dni, by wyniki tych obserwacji wywołały potrzebę zastanowienia się: kim jestem, po co to robię, dlaczego pożytkuję swój czas w ten, a nie inny sposób, kim chcę być, co mi sprawia radość. Takie filozoficzne tiru riru, ale podziałało.

Kocham pisać! Nie chciałam znikać z Internetu, ale też nie chciałam być uzależniona od wpatrywania się w ekran telefonu i scrollowania krótkich filmików.

Pierwsze, co zauważyłam po "przeprowadzce" na bloga, to to, że mogę pisać bez patrzenia na pierdyliard opcji, powiadomień i reklam. Teraz, pisząc post, mam przed sobą tylko prosty edytor tekstu na stronie... i to wszystko. Mogę się w końcu skupić i spokojnie, bez limitu znaków, wylać swoje myśli na wirtualny papier, by później się tym podzielić z Wami, Czytelnikami.


Powód 4: Potrzeba Stworzenia Własnej "Ekipy"

Trolle trollami, jednak fantastycznych ludzi w internecie jest więcej. Jestem ogromnie wdzięczna, że od lutego zbudowałam na Facebooku społeczność ponad 6500 wyjątkowych osób. Nie jest łatwo znaleźć ludzi, którzy rozumieją Twój specyficzny humor, Twoje pasje (nawet te dziwne), i którzy nie oceniają. A ja jestem specyficzna pod każdym względem. Kto będzie tylko chciał będzie tutaj mile widziany 

Powiedziałam STOP samotnemu myśleniu! Ten blog to nie tylko ja, ale i Wy. To ma być takie osiedlowe forum, gdzie nie ma troli (a jak są, to je wywalamy), gdzie śmiejemy się z tego samego i gdzie można wpaść na wirtualną kawę i po prostu poczuć, że ma się swoją ekipę. Szukam ludzi, którzy mają tak samo w głowie. Po to tu jesteście. Wszyscy są tutaj bardzo mile widziani.



No dobra, to by było na tyle, jeśli chodzi o moją małą historię "jak się tu znalazłam". Jak widać, ten blog to mój prywatny plan ratunkowy przed internetowym syfem.

Stworzyłam sobie tę przestrzeń, bo czasem trzeba odciąć się od hałasu algorytmów i od trolli, by w końcu usłyszeć swój własny, autentyczny głos. Mam nadzieję, że Wy też znajdziecie tutaj spokój i poczucie, że jesteście w odpowiednim miejscu. W końcu, to my, a to już dużo!

A teraz czas na Was! Chcę poznać Waszą "ekipę" bliżej!

Jaki był Wasz ostatni moment, w którym musieliście powiedzieć "STOP" jakiemuś cyrkowi w życiu? Co zeszło Wam z ramion po odcięciu się od presji, zmartwienia albo toksycznej sytuacji?

Czekam na Wasze spowiedzi i historie w komentarzach – bo w grupie raźniej!

Ściskam mocno i do zobaczenia w następnym wpisie.

Edyta


Komentarze

  1. Czesc Edyta lubie ogladac twoje posty, filmiki I tance jestes normalna dziewczyna taka jak ja. A ja lubie normalnosc I autentycznosc. Ale musze powiedziec to musze bo sie udusze - masz talent do pisania ! Tak fajnie sie czytaj Twoje blogi. Ciesze sie ze zaczelas pisac powodzenia M.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

To Tylko Ja, czyli kim jestem i dlaczego tu jestem